Niewielu nas, ale jesteśmy Ormianami

ParuyrSevakParujr Sewak (tłumaczenie Bohdan Gębarski)

 

 

 

Niewielu nas, ale jesteśmy Ormianami

Nie wystawiamy się na pokaz światu…
Ale czas wreszcie, byśmy się uznali
Za prawowitych synów Araratu,
O który potop na burzliwej fali
Noego arkę otarł o świtaniu…
Po prostu właśnie tu, w tafli Sewanu,
Z wieńca gór przestwór wyziera błękitny,
Tu Narekacy składał swoje rytmy,
Tu Dawid  wrogów przerąbywał w szale…
Tutaj świątynie wykuwano w skale,
A dzieła, które ich zdobiły wnętrze,
Przekazywały nam
to, co najświętsze…
Niewielu Ormian dziś zostało pono…
Nie wywyższamy się nad innych w świecie…
Po prostu dola nas po ziemi miecie…
Po prostu krwi z nas wiele utoczono…
Od niepamiętnych lat, od wieków wieka,
Kiedy nas jeszcze dość na ziemi było
I cały świat się liczył z naszą siłą,
We wrogu też widzieliśmy człowieka.
Narody zwyciężaliśmy
księgami,
Sąsiadów podbijaliśmy
natchnieniem…
Pomimo to krążyła śmierć nad nami,
Istnienie opłacaliśmy istnieniem…
Ilekroć kazał los ze stron rodzinnych Uchodzić w świat za góry i za morze,
Tak jak dla siebie — potrafiliśmy dla innych
Przerzucać łuki mostów
i siać zboże.
Rozrzutnie obdarzając swym geniuszem
Świat, który mącą wieczne niepokoje,
Pozostawiamy wszędzie
oczy swoje,
Wszystkiemu użyczamy
własną duszę.
Niewielu nas statystyk się dolicza
I zgoła nas te cyfry nie przerażą,
Bo być niewielkim ludem z własną twarzą
Chwalebniej
niźli masą bez oblicza.
I zgoła nam nie śpieszno do zamiany
Z ludami, które żyją z cudzych trudów
I tłoczą swym brzemieniem świat znękany,
By czerpać siłę
z siły innych ludów…
Niewielu nas pod własnym skrawkiem nieba,
Gdzie stare rany przyschły do odzieży…
Ale dziś śmiać się potrafimy, bośmy szczerzy,
…I zabić też umiemy, gdy potrzeba.
Lecz jeśli nam się zdarzy spotkać druha,
Dla niego przelejemy nawet krew swą
I prawdzie potrafimy dać świadectwo
Nie dłoni uniesieniem, ale ducha.
A kto by chciał z nas zrobić niewolników —
Umiemy również palić się
powoli,
By nagle buchnąć żarem, co pozwoli
Wraz z woskiem świecy stopić
miedź świeczników…
Miłością swego ludu opętani
W sąsiedzie też umiemy dostrzec brata,
Nie wywyższamy się nad resztę świata,
Lecz wiemy, co ojczyźnie złożyć w dani…
Czyż dumni nie możemy być z powodu,
Iż nam sądzone było zostać Ormianami?
Na przekór światu, co się niezbyt pieścił z nami,
Idziemy, niosąc w dłoniach los narodu.